wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 5 "...Proszę uważaj..."

Jasmine
    Wakacje powoli dobiegały końca. Chodziłam po księgarni kupując podręczniki, zeszyty i długopisy. Wykreślałam kolejne pozycje z mojej listy. Luc z Will'em poszli zaopatrzyć się w alkohol na imprezę pożegnalną. Lucas za tydzień wyjeżdża. Postanowiłam, że kupię sobie coś do czytania. Z półki wzięłam interesującą mnie książkę. Kupiłam od razu trzy części.
    Stałam przed księgarnią z masą ciężkich toreb. Czemu książki muszą tyle ważyć? Czekałam na tych dwóch przygłupów. Ich jak gdzieś posłać to jak po śmierć. W końcu zobaczyłam William'a z papierosem w ręku. Nienawidziłam jak palił. Bałam się, że może wrócić do starych nawyków, do tego cholernego nałogu. Odepchnęłam od siebie dręczące mnie myśli.Nim się obejrzałam oboje szliśmy w stronę samochodu.
- Co wy księgarnie obrabowaliście?- zapytał Luc.
- Wy pewnie monopolowy- odgryzłam się.- Ja muszę kupić sobie coś na wieczór. Jedźcie do domu i wszystko przygotujcie.
    Jako, że jestem kobietą nie kupiłam tylko jednej sukienki. Po odwiedzeniu kilku sklepów, z masą zakupów, taksówką wróciłam do domu. Chłopacy posłuchali mojej rady i wszystko było już gotowe. W salonie na stołach stały przekąski oraz alkohol, a z głośników leciała głośna muzyka. Poszłam do siebie się ubrać. Założyłam czarną, krótką spódniczkę i białą bluzeczkę na cienkich ramiączkach. Do tego czarne botki na wysokim obcasie. <klik> Podkręciłam końcówki swoich długich i ciemnych włosów. Poprawiłam makijaż i gotowa zeszłam na dół. Do domu schodzili się goście. Połowy z nich nie znałam. W pewniej chwili zobaczyłam jak William z kimś się kłóci. Twarz mężczyzny była dziwnie znajoma, ale zanim zdążyłam się dokładniej przyjrzeć zniknął gdzieś w tłumie. Przestałam się nad tym zastanawiać i wróciłam do śpiewania razem z zespołem. Był to mój ulubiony.
Musimy trzymać się razem
Nie ma poddawania się
Ręka w rękę na zawsze
Wtedy wszyscy wygramy*
    Piosenka się skończyła, a ja poszłam po kolejnego drinka. Tańczyłam z wieloma osobami, najwięcej z Will'em. Kilka godzin później goście pomału zaczęli się rozchodzić. Pośród pozostałych imprezowiczów szukałam mojego braciszka. Siedział na fotelu taty pod ścianą. Chciałam usiąść na oparciu jak to zwykle robiłam, ale trafiłam na jego kolana. Zachichotałam pod nosem. Byłam już nieźle pijana inaczej nie chichoczę.
- Jasmine upiłaś się- stwierdziła rozbawiony Luc.
- Tylko troszeczkę- przyznałam pokazując palcami jak dużo.- Lucas proszę uważaj tam w wojsku. Bo jak nie to cię ukatrupię.
- Dobrze siostrzyczko.- Zgodził się. -Może ty się położysz spaciu?
- Jak mnie zaniesiesz do łóżeczka- powiedziałam uśmiechając się słodko.
Lucas zaśmiał się, ale i tak zaniósł mnie na górą. Położył mnie na łóżku i zdjął ze mnie buty,
- Kocham cię braciszku- powiedziałam zanim zasnęłam


* Nickelback When We Stand Toghether
Tak wiem, krótki, ale w następnym się poprawię. Mile widziane komentarze i do następnego.

3 komentarze:

  1. bardzo fajny rozdział ;) czekam na nexta - patrysia

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótki, krótki ale za to czadowy :)

    OdpowiedzUsuń